Archiwum | na start RSS feed for this section

Katowice – miasto…

3 mar

no właśnie, czego? waham się ostatnio między “wielkich wykopów”, a “galerii handlowych”, ale te dwa tytuły cudownie się dopełniają.

ja wiem, ja rozumiem, naprawdę dociera do mnie, że żyjemy w kraju aspirującym do i mającym ogromną moc nabywczą, generalnie debetową, ale już nie bądźmy drobiazgowi. uczelni, liceów i gimnazjów mamy zatrzęsienie, a gdzieś ta młodzież musi się konsumpcyjnie wyszaleć z kartą kredytową mamusi i/lub tatusia.

już się pogodziłam z budową vagina center. przyzwyczaiłam się już do tego, że muszę wyjść wcześniej albo biec albo się spóźnię. rozumiem, że syf i błoto i panowie budowlańcy. milcząco przyjmuję wszystkie projekty budowania kolejnych świątyni handlu tu i tu i jeszcze tam. moja cierpliwość jest jednak surowcem nieodnawialnym, a władze wyczerpały ją pomysłem “rozorajmy rynek”.

kocham moje piękne miasto, ale dlaczego nie można z głową i etapami, a trzeba na hurra, tego zrozumieć nie potrafię. już teraz omijam 3 maja jeśli mogę, bo ostatnio niemal straciłam życie przez zderzenie z tramwajem gdy próbowałam umknąć przed szarżującą na mnie betoniarką.

nie wątpię, że będzie pięknie i wspaniale i można będzie przejść przez rynek do Teatru Śląskiego bez narażenia nóg lub (co gorsza) obcasów na złamanie. i żeby było lepiej musi być gorzej. i że to takie polskie narzekać, że się nie dzieje, a gdy się zaczyna dziać to narzekać, że za dużo i za szybko. i wierzę, że komunikacyjny horror będzie tego wart.

trochę tylko smutno, że akurat teraz mój teleporter jest w przeglądzie.

-

a na oficjalnym profilu miasta na twarzoksiążce można zobaczyć zdjęcia trzech panów na torach nie licząc łopaty. praca wre!

Hello world!

15 mar

Miałam nie mnożyć niepotrzebnie wirtualnych bytów, ale jest coś orzeźwiającego w dreszczu emocji jaki towarzyszy zapełnianiu literami pierwszej notki. Poza tym fajnie pamiętać, szczególnie o głupstwach, na które papieru może i szkoda, ale Internet jest cierpliwy.

Dlatego też odkreślając grubą linią to co było od tego co jest, zaczynam od nowa. Trochę inaczej, bo sama jestem trochę inna.

A pisywanie od czasu do czasu wyjdzie mi na zdrowie, bo na tej Politechnice grozi mi wtórny analfabetyzm.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 245 other followers