jasna cholera

12 Czer

powinnam być za godzinę w pracy, a siedzę w bieliźnie, z mokrą głową i rozważam pomalowanie paznokci, bo niepomalowane paznokcie to katastrofa i nieład (pamiętam, panie Cecko). no i jeszcze chciałam (tfu!) do Sosnowca pojechać, bo czekają tam na mnie nowe buty.

za dużo śpię co nic nie wnosi, bo i tak jestem zmęczona. za dużo pracuję, co również nic nie wnosi. przez jedno i drugie jestem jeszcze nieobroniona i moje plany zostania słoikiem na jesień stoją pod znakiem zapytania. zamiast nurkować w tej chwili w lodówce, zastanawiając się coby tu włożyć do lunchboxa (taka korpo nazwa na pudełko ze śniadaniem), reaktywowałam bloga, bo twitter, mimo swego geniuszu, nie udźwignąłby takiego ładunku chaosu.

przepływa mi przez mózg 1001 pomysłów na sekundę, a sekundy występują pojedynczo, więc nijak tego nie uporządkuję.

dziękuję, do widzenia, dobranoc. wrócę tu pewnie za kolejne pół roku.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: